Centrum przy Ratajczaka

Marta Sankiewicz

Dość niewiarygodnie brzmi dziś stwierdzenie, że Pasaż Apollo był kiedyś popularnym centrum rozrywki chętnie odwiedzanym zarówno przez mieszkańców Poznania, jak i gości. Jego popularność wynikała z dogodnego położenia w samym sercu miasta, pozostałe miejsca o podobnym charakterze znajdowały się w pewnym oddaleniu – na Jeżycach lub przy Drodze Dębińskiej. Jeszcze bardziej zaskakujące są związki pasażu z pielęgnowaniem polskości.

Pasaż Apollo łączy ulice Ratajczaka i Piekary, oryginalnie również od strony wschodniej zamknięty był kamienicami. W jednej z nich – frontowej od strony Piekar – przez prawie miesiąc 1848 r. mieszkał Juliusz Słowacki, a częstym gościem był Teofil Lenartowicz. Dwieście metrów zabytkowego ciągu pieszego ma swoje początki w połowie XIX w., w czasach Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Wtedy to kupiec Conrad Lambert, właściciel browaru i piwiarni, otworzył tu ogródek rozrywkowy Odeon i budynek z salą zgromadzeń. Kompleks, odwiedzany najczęściej przez mieszczaństwo niemieckie i żydowskie, był stopniowo rozbudowywany, mieścił sceny teatralną i koncertową, pawilon kręgielni, liczne altany ogrodowe, muszlę koncertową i scenę letnią. W okresie swojej świetności był więc wspaniałym przykładem popularnego w tamtych czasach Établissement, czyli przedsiębiorstwa rozrywkowo-rekreacyjnego. W końcu XIX w. dużą salę zamieniono na restaurację i teatr, gdzie odbyły się pierwsze projekcje kinowe w Poznaniu (zaprezentowano tu – przedstawiający Stary Rynek – pierwszy film dokumentalny nakręcony w mieście) i gdzie koncertował Ignacy Jan Paderewski. W grudniu 1918 r. Sala Lamberta gościła posiedzenie polskiego Sejmu Dzielnicowego, który wybrał Naczelną Władzę Ludową.

W okresie międzywojennym nowymi właścicielami zostali polscy kupcy Jan Łuczak i Józef Czepczyński. Udało im się zakupić dwie kamienice na Piekarach i jedną przy ulicy Ratajczaka. Odnowili zniszczone budynki i zaplanowali budowę pasażu, a Adam Ballenstedt nadał budowlom obecny wygląd. Podobno Łuczak, który nie lubił formalności, rysował budowlańcom plan całego założenia kijem na piasku. Salę teatru przerobiono na kino Apollo, w którym w 1930 r. wyświetlono pierwszy w Poznaniu film dźwiękowy (Upadły anioł z Garym Cooperem). Scena Apollo służyła także jako miejsce występów muzycznych, magicznych (gwoździem programu pewnego włoskiego magika było zniknięcie ze sceny żywego konia) i nawet walk bokserskich. Otworzono wtedy także kompleks kąpielowy, cukiernię, hotel oraz kabaret Palaise de Danse (zwany Palejką). Lokal ten, obok restauracji w Hotelu Bazar, był wówczas jednym z najbardziej popularnych w mieście. W 1927 r. Salę Lamberta przebudowano na drugie kino Metropolis, które miało wspólną kabinę projekcyjną z Apollo. Metropolis w czasie wojny funkcjonowało jako Teatr Varietes Metropol, jego budynek spłonął w 1945 r.

Dziś Pasaż Apollo zdaje się być nieco na uboczu tętniącego centrum. Niemniej miejsce to chlubnie nawiązuje do swoich handlowo-rozrywkowych początków. Kino Apollo po generalnej przebudowie zakończonej w 2005 r. zbliżone jest wyglądem do dekoracji Metropolis, foyer otrzymało formy art déco i jak niegdyś w pasażu działają dwie sale kinowe. A w lokalu po Palejce wciąż króluje gastronomia. Obecnie mieści się w nim restauracja meksykańska Czerwone Sombrero. Kulinarne doznania zapewnia latynoski szef kuchni, którego specjalnością jest fajita, enchilada oraz Sopa Azteca. Czas spędzany w największym w mieście ogródku, którego sklepienie stanowią korony starych kasztanowców, nierzadko umila muzyka na żywo płynąca ze sceny niewielkiej muszli koncertowej. Restauracja organizuje również warsztaty kulinarne i oferuje animacje dla dzieci.

Po obiedzie warto udać się na małą czarną do kolejnego ciekawego miejsca w pasażu, jakim jest Bigfoot. Tę „małą kawiarnię z wielkim sercem” prowadzi Erik Witsoe – popularny w Poznaniu amerykański fotografik. Oprócz dobrej kawy, świeżych kanapek czy wypieków uraczyć się w niej można chwilą rozmowy po angielsku z native speakerem oraz zakupić pocztówki ze zdjęciami Erika.

Pasaż Apollo jest również właściwym miejscem na zakupy. Dla wielbicieli naturalnych produktów prawdziwą gratką jest Un Lapin Sklep Naturalny. Oferuje on szeroką gamę produktów marki The Body Shop, którą wyróżnia nie tylko dobór składników i nowatorstwo receptur, ale także etyka produkcji. Dodatkowo w Un Lapin zaopatrzyć się można w ręcznie robione aromatyczne świece i ekologiczne bambusowe akcesoria higieniczne.

Dzisiejsza oferta Pasażu Apollo – choć odbiega od tego, co to miejsce proponowało w przeszłości – jest wystarczającym powodem, by przy okazji swojego kolejnego spaceru skierować tam swoje kroki. Może częstsze odwiedziny gości i klientów sprawią, że zacznie on odzyskiwać dawny blask?